Ćwierć wieku walki Ruchu Autonomii Śląska o uznanie śląskiej tożsamości

Pod koniec roku 1996 grupa działaczy Ruchu Autonomii Śląska złożyła w katowickim sądzie wniosek o rejestrację Związku Ludności Narodowości Śląskiej. Rozpoczęła się sądowa epopeja, która wciąż czeka na swój szczęśliwy finał.

Ślązakom, którzy chcą pielęgnować swą tożsamość, Rzeczpospolita Polska nadal odmawia prawa do zrzeszania się, a także do nauczania o śląskiej historii i kulturze w publicznej szkole. Spis powszechny to jedna z nielicznych okazji, by w sposób, którego nie sposób przeoczyć, pokazać władzom państwowym i opinii międzynarodowej, że jesteśmy Ślązakami i chcemy nimi pozostać.

Z Katowic do Strasburga i z powrotem – Ślązacy piszą historię

Kiedy w roku 1997 sąd pierwszej instancji na wniosek komitetu założycielskiego ZLNŚ wydał decyzję o rejestracji pierwszego w historii stowarzyszenia, w którego nazwie znalazło się pojęcie narodowości śląskiej, zapewne mało kto spodziewał się, że to dopiero początek wieloletniej batalii. Radość wnioskodawców nie trwała długo. Ówczesny wojewoda katowicki, reprezentujący rząd SLD i PSL, zaskarżył wyrok, a do jego opinii przychylił się sąd apelacyjny. Decyzję tę podtrzymał Sąd Najwyższy w Warszawie, Ślązakom pozostała zatem jedna droga – złożenie skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Ten uznał, nie rozstrzygając czy narodowość śląska istnieje czy nie, że władze polskie miały prawo odmówić rejestracji stowarzyszenia. Z opinią tą zgodziła się również, po odwołaniu wnioskodawców, Wielka Izba Trybunału, choć dwóch sędziów zgłosiło zdanie odrębne. Sprawa ZLNŚ była pierwszą w historii przeciw władzom polskim, rozpatrywaną przez tę instancję.

Nie musisz być Polakiem, ani Niemcem – Ślązacy uczą Polskę Śląska

Ślązacy przegrali przed sądami, zyskali jednak wyjątkową szansę do zaprezentowania własnej wizji śląskości na forum ogólnopolskim, a nawet międzynarodowym. Wykorzystali ją znakomicie. O kolejnych sądowych potyczkach informowały wszystkie ważniejsze media. Relacje pojawiały się w głównych serwisach kanałów telewizyjnych. Organizowano debaty, publikowano dziesiątki wywiadów. Wyłaniał się z nich obraz Śląska i Ślązaków wymykający się propagandowym kliszom, do których przez dziesięciolecia przyzwyczajano polskie społeczeństwo. Choć początkowo RAŚ, atakowany przez wszystkie główne siły polityczne w Polsce, wydawał się osamotniony, swoją konsekwentną, stanowczą, ale i wyważoną postawą szybko zaczął zjednywać sobie autorytety. Idea narodowości śląskiej zyskała poparcie malarza Andrzeja Urbanowicza, malarza i pisarza Henryka Wańka, publicysty Michała Smolorza, reżysera Kazimierza Kutza. Stało się jasne, że Ślązacy nie będą dłużej milczeć i dostosowywać się do oczekiwań stawianych im przez władze w Warszawie. Że role się odwróciły i od tej pory to nie Polska będzie uczyć ich Śląska.

Nie ma nas, a jednak jesteśmy – Ślązacy spisują się

Jeśli władze w Warszawie uwierzyły, że decyzje sądów zamknęły sprawę narodowości śląskiej, ich dobre samopoczucie musiało ustąpić wobec wyników dwóch kolejnych spisów powszechnych. W 2002 roku, kiedy niemal zgodny chór polityków głównych partii głosił, że odrębna śląska tożsamość to pozbawiona podstaw fantazja, nieuznawana mniejszość okazała się największą w Polsce. Narodowość śląską zadeklarowało wówczas 175 tysięcy obywateli. I to mimo masowych przypadków odmowy jej wpisania do formularza przez rachmistrzów. Wynik ten był rezultatem ogromnej pracy wolontariuszy skupionych w Ruchu Autonomii Śląska. Przy pomocy plakatów i ulotek informowano o możliwości deklarowania narodowości śląskiej, podejmowano setki interwencji po nieprawidłowościach przy szkoleniu rachmistrzów i spisywaniu obywateli. W efekcie państwo polskie otrzymało jasny sygnał, że próby wymazania śląskiej tożsamości zakończyły się niepowodzeniem. Gdyby ktoś miał co do tego wciąż wątpliwości, musiały one zostać rozwiane w roku 2011, kiedy przeprowadzono kolejny spis. Ponownie ciężar kampanii informacyjnej wziął na swe barki Ruch Autonomii Śląska. W nowej formule (możliwość deklarowania podwójnej narodowości) padło 867 tysięcy śląskich deklaracji.

Czas na śląskość w szkole – Ślązacy chcą być w ustawie

Idąc za ciosem w roku 2014 Ruch Autonomii Śląska podjął największą obywatelską inicjatywę ustawodawczą w historii regionu. Skupiając wokół siebie inne organizacje, rozpoczął zbiórkę podpisów pod projektem zmiany ustawy o mniejszościach, zakładającym uznanie śląskiej mniejszości etnicznej. Takie rozstrzygnięcie dawałoby szerokie możliwości nauczania śląskiej historii i kultury, w tym języka. Zebranie wymaganych stu tysięcy podpisów nie było łatwe. Dotąd udawało się to przy wsparciu związków zawodowych czy Kościoła, inicjatywa RAŚ była też pierwszą o charakterze regionalnym. Tytaniczna praca wykonana przez wolontariuszy przyniosła jednak efekt, który przerósł oczekiwania – pod projektem podpisało się ponad 140 tysięcy obywateli. Trafił on do sejmu, gdzie dwukrotnie prezentowany był przez przedstawicieli wnioskodawców – za pierwszym razem przez prof. Zbigniewa Kadłubka, za drugim przez przewodniczącego RAŚ, Jerzego Gorzelika. Nie wszyscy parlamentarzyści dostosowali się do rzeczowego charakteru wystąpień. Poseł PSL porównał Ślązaków do owocu mango, a jego kolega z Kukiz ’15 do drużyny pierścienia. Z kolei Stanisław Pięta z PiS wróżył wnioskodawcom, że Korfanty kazałby do nich strzelać. Ostatecznie projekt odrzucono głosami PiS oraz Kukiz ’15.

Kropla drąży skałę – Ślązacy nie poddają się

Niemądry upór polityków w Warszawie nie zniechęcił śląskich środowisk. W roku 2011 pod przewodnictwem Piotra Długosza – twórcy struktur Ruchu Autonomii Śląska w województwie opolskim – powołano do życie Stowarzyszenie Osób Narodowości Śląskiej. Powtórzyła się historia z końca lat dziewięćdziesiątych – pozytywna decyzja sądu pierwszej instancji została zaskarżona i zmieniona przez sąd apelacyjny. Wniesioną przez SONŚ kasację odrzucił Sąd Najwyższy. Uzasadnienie jego decyzji, jawnie polityczne, należy do największych skandali w najnowszej historii polskiego sądownictwa. Wnioskodawcy odwołali się do Strasburga – sprawa czeka na rozpatrzenie przez Europejski Trybunał Praw Człowieka. W świetle obecnie obowiązującego prawa można z optymizmem oczekiwać na rozstrzygnięcie.

Deklarowanie narodowości śląskiej w spisie 2021 zapowiadają publicznie związani z regionem politycy wszystkich opcji – od Lewicę po PiS. Leszek Miller – w 1997 przełożony wojewody, który zaskarżył decyzję o rejestracji ZLNŚ – bije się w piersi i mówi, że narodowość śląska istnieje. Do Ruchu Autonomii Śląska przyłączyły się inne organizacje, zaangażowanie w kampanię informacyjną prowadzoną pod hasłem: MASZ PRAWO DEKLAROWAĆ NARODOWOŚĆ ŚLĄSKĄ.

Konsekwencja i ciężka praca, którą rozpoczął ćwierć wieku temu Ruch Autonomii Śląska, przynoszą efekty. Z nadzieją patrzymy w najbliższą przyszłość, przekonani, że wspólnie z Wami, którzy nie wstydzicie się swojej śląskości, PORADZYMY.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top